Zwijać interesy, czy wytrwać i piąć się w górę? Jak się trzyma podlaski biznes w cieniu pandemii?

2021 nie był łaskawy dla rodzimych przedsiębiorców. Przedłużająca się pandemia koronawirusa kolejny rok niejednemu skutecznie krzyżowała plany rozwojowe. Niemniej po raz kolejny okazało się, że rynek nie znosi próżni, więc do prowadzenia firmy potrzebna jest głowa na karku i szybkie oraz odpowiednie reagowanie na zmieniające się realia. Zapytaliśmy szefów podlaskich zakładów oraz przedstawicieli podmiotów okołobiznesowych, jak oceniają 2021 rok i w jakich barwach widzą 2022. Tym razem przyglądamy się tym, którzy mają już ugruntowaną pozycję, zajmują się eksportem i zatrudniają ludzi.

W lutym minionego roku Główny Urząd Statystyczny opublikował raport pt. „Działalność innowacyjna przedsiębiorstw za lata 2017 – 2019”. I okazało się, że województwo podlaskie wypadło najlepiej kraju. Odsetek firm z naszego regionu jest najwyższy, jeśli chodzi o wdrażanie innowacyjnych rozwiązań. 30,7 proc. podlaskich przedsiębiorstw przemysłowych tworzy lub wdraża innowacje – średnia dla Polski to 21,7 proc. Ponadto w ostatnich latach 8 proc. podlaskich przedsiębiorstw przemysłowych złożyło wnioski do Urzędu Patentowego RP o ochronę prawną swoich wynalazków. I to też zdecydowanie najlepszy wynik w kraju. Drugie w rankingu – województwo podkarpackie – miało 4,9 proc. wniosków z firm, a średnia dla Polski to jedynie 2,8 proc. W poprzednim rankingu podlaskie było na 12. miejscu. Skok jest więc niebotyczny. Warto przy tym podkreślić, że według badań 50 proc. firm, które nie wprowadzają innowacji w okresie dziesięciu lat, znika z rynku.

Tyle ze statystyk, do których jeszcze wrócimy. Postanowiliśmy dowiedzieć się u źródeł, jak biznes faktycznie sobie radzi. Bo to jest też wyznacznik, jak będą radzić sobie pozostali mieszkańcy regionu – w tym pracownicy, nie prowadzący własnej działalności gospodarczej.

Miniony rok okazał się czasem, w którym bardzo szybko rosły ceny surowców oraz poszczególnych komponentów niezbędnych do wytworzenia maszyn rolniczych. Zostaliśmy tym samym zmuszeni do podejmowania szybkich decyzji co do cen sprzedaży, co nie było dla nas ani komfortowe, ani przyjemne, ponieważ zawsze opieraliśmy prowadzenie firmy na stabilności i przewidywalności. Wielokrotnie jednak, szanując naszych klientów i odbiorców, przejmowaliśmy znaczny ciężar tej sytuacji na siebie – mówi Mariusz Dąbrowski, prezes Cynkometu z Czarnej Białostockiej (na zdjęciu).

Szef zakładu produkującego maszyny rolnicze stwierdza, że globalna sytuacja w różnych segmentach rynku spowodowała, iż firma nie odczuwała braku zrozumienia ze strony klientów. Nie można przy tym powiedzieć, by cały rok dla spółki był złym czy słabym. Odnotowała ona historyczną sprzedaż produktów i usług, kończąc rok blisko 100 milionami złotych przychodu – to wzrost o około 23 proc. względem roku 2020.

Przy czym sama sprzedaż maszyn rolniczych w naszej spółce wzrosła o 38 proc. rok do roku, przekraczając połowę przychodów – dodaje Mariusz Dąbrowski. – Cały czas staraliśmy się inwestować w nowe maszyny i urządzenia, aby stać się bardziej konkurencyjnym na rynku. Nie przestajemy również myśleć o przyszłości i o rozwoju spółki Cynkomet, planując nowe inwestycje oraz myśląc o nowej działalności, która związana będzie z produkcją specjalistycznych naczep i przyczep samochodowych.

Dobry rok ma za sobą Promotech KM w Łapach, gdzie właśnie zmienił się prezes – Karola Zadykowicza zastąpił Krzysztof Sokołowski. Firma ta to spółka – córka białostockiego Promotechu, zajmująca obróbką metali, produkcją maszyn oraz małej i średniej wielkości konstrukcji metalowych.

2021 był tam pod względem sprzedaży najlepszym w historii. Zamknięty został przychodem w okolicach 19,5 mln zł – wyższym o 46 proc. od przychodu z ubiegłego roku oraz o 17 proc. od rekordowego dotychczas obrotu z roku 2019.

Nowy prezes spółki z optymizmem patrzy na rok 2022.

Ten optymizm wynika z ogólnej, dobrej sytuacji rynkowej, przedstawianej przez naszych klientów. Również prognozy, jak i zamówienia składane na pierwszy kwartał zdają się to potwierdzać – wyjaśnia Krzysztof Sokołowski. – Natomiast nadal dużą niewiadomą będą ceny stali i innych materiałów, co było naszą główną bolączką w roku 2021. Wzrosty kosztów wytworzenia są znaczące, co ma ogromny wpływ na naszą rentowność.

Stąd też plany rozwoju automatyzacji procesów produkcyjnych. Promotech KM szuka obszarów, w których można tę automatyzację wdrożyć. Nie jest to zadanie ani szybkie, ani proste, ale konieczne, biorąc po uwagę sytuację na rynku pracy i brak fachowców.

Łapska firma zamierza też zmienić model biznesowy.

Cały czas będziemy firmą świadcząca usługi w modelu „contract manufacturing”. Bardzo mocno będziemy starali się wykorzystywać nasze doświadczenie, wiedzę i moce produkcyjne, by dostarczać naszym klientom kompletne, gotowe produkty, a nie jedynie ich części czy też proste komponenty – zapowiada Krzysztof Sokołowski.

I nie kryje, że wyzwaniem są rosnąca inflacja i podwyżki wielu opłat, co wzmaga również presję płacową ze strony pracowników.

Pozytywnie miniony rok ocenia Leszek Dec, prezes Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Według niego był pomyślny.

Mimo czasu pandemii przedsiębiorcy z obszaru zarządzanego przez Suwalską Specjalną Strefę Ekonomiczną SA nie zwalniają tempa i nadal chętnie inwestują w rozwój swoich firm, na co wskazuje liczba wydanych w 2021 roku decyzji o wsparciu – mówi prezes Dec.

Zarząd SSSE wydał bowiem 36 takich decyzji. Przedsiębiorcy łącznie zadeklarowali poniesienie nakładów inwestycyjnych w wysokości co najmniej miliarda 148 milionów złotych oraz utworzenie 259 nowych miejsc pracy. Tuż przed sylwestrem z udzielonego wsparcia mogło cieszyć się sześć firm. Wśród nich największą inwestycję planuje Pronar. Ma zmodernizować ciągi technologiczne w zakładach w Narwi i Narewce, co pozwoli na zwiększenie efektywności i wydajności produkcji kół tarczowych. Firma zadeklarowała poniesienie kosztów kwalifikowanych w wysokości co najmniej 100 mln zł oraz zwiększenie dotychczasowego zatrudnienia, kształtującego się na poziomie 2 499 pracowników, o 30 nowych.

Wydawałoby się, że pandemia to tylko lockdowny i problemy systemu opieki zdrowotnej. Jednak jej skutki okazały się znacznie bardziej poważne i długofalowe. Pandemia rozregulowała całą światową gospodarkę. Zachwiana została równowaga podażowo – popytowa. Na rynku brakuje oczekiwanych produktów, a na inne radykalnie spadł popyt. Utrwalone przez wiele lat powiązania kooperacyjne okazały się niewydolne. Do tego doszły skutki uboczne koniecznych pakietów pomocowych, czyli wpompowanie do gospodarki pustego pieniądza. To już nie tylko problemy konkretnych sektorów, takich jak turystyka, gastronomia, transport, ale ogólny problem z dostępem do surowców i materiałów, radykalny wzrost cen, roszczenia płacowe pracowników, poczucie niepewności, wstrzymanie inwestycji itd. Problemy te nie skończyły się w 2021 roku i jeszcze wiele trudności przed nami – komentuje poproszony o ocenę sytuacji gospodarczej Marek Dźwigaj, prezes Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego.

Dźwigaj wskazuje też takie negatywne wydarzenia, jak kryzys energetyczny, wywołany po części zieloną polityką Unii Europejskiej, a po części agresywną polityką Rosji.

Mamy radykalny wzrost cen energii i surowców energetycznych. Gospodarka naszego regionu w największym stopniu oparta jest o rolnictwo i przemysł rolno – spożywczy. Wydawałoby się, że sektor spożywczy jest bardziej odporny na kryzysy niż inne sektory, jednak teraz wzrost cen energii, nawozów i innych surowców może być źródłem poważnych kłopotów – uważa prezes PFRR.

Stara się jednak, w tym niezbyt optymistycznym obrazie, szukać pozytywów.

Myślę, że Polacy są ponadprzeciętnie przedsiębiorczy i zdolni do przezwyciężania problemów. Stąd mogą sobie z kryzysem poradzić lepiej niż inne kraje – stwierdza.

Odnosząc się tylko i wyłącznie do naszego regionu, pomijając inne krajowe i ogólnoświatowe uwarunkowania, Marek Dźwigaj zwraca uwagę na dwie kwestie, zaznaczając, że jest to subiektywna opinia. Zaczyna od negatywnej.

Pandemia oraz napięte relacje pomiędzy Polską a Białorusią miały wpływ na znaczne ograniczenie turystyki zakupowej Białorusinów. W 2021 roku Białorusini wydali w naszym regionie około 250 mln zł, czyli ponad czterokrotnie mniej niż wydawali rocznie przed pandemią. Ten fakt z pewnością negatywnie odczuł podlaski handel – mówi.

A teraz dobra informacja, odnosząca się do wspomnianego na początku raportu GUS „Działalność innowacyjna przedsiębiorstw za lata 2017 – 2019”. Prezes Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego podnosi, że aż 30,7 proc. podlaskich przedsiębiorstw przemysłowych tworzy lub wdraża innowacje i jest to zdecydowanie najwyższy odsetek w porównaniu z przedsiębiorstwami z innych regionów. Przypomina, w ostatnich latach, 8 proc. podlaskich przedsiębiorstw przemysłowych złożyło wnioski do Urzędu Patentowego RP o ochronę prawną opracowanych wynalazków. I to również zdecydowanie najlepszy wynik w kraju. W poprzednim zestawieniu podlaskie zajmowało 12. miejsce pośród polskich regionów, teraz jest najlepsze.

Niech ten raport, odzwierciedlający zmiany strukturalne w naszej regionalnej gospodarce i burzący dotychczasowe, negatywne stereotypy, będzie dobrą prognozą na 2022 rok – podsumowuje nasz rozmówca.

Obojętnie nie można przejść wobec rewolucyjnych zmian w systemie podatkowym, które już weszły w życie. Mowa o Polskim Ładzie. Zdaniem Eryka Skłodowskiego, członka zarządu kancelarii Skłodowscy, prawdopodobnie skorzystają na nim mikroprzedsiębiorcy – ci najmniejsi, samozatrudnieni, którzy nie mają kosztów i przejdą na ryczałt. Ci najwięksi będą mogli wybrać tzw. CIT estoński, a może będą spółką komandytową – nie stracą, a możliwe, że też skorzystają. Natomiast ci, którzy stanowią trzon naszej gospodarki, mający 5 – 8 mln zł przychodu, którzy nie są na księgach handlowych, nie mają spółek z o.o. – niestety będą musieli 4,9 albo 9 proc. składki zdrowotnej dołożyć.


Źródło: Zwijać interesy, czy wytrwać i piąć się w górę? Jak się trzyma podlaski biznes w cieniu pandemii? Białystok | ddb24.pl