Marek Dźwigaj: Nie musimy od razu budować statków kosmicznych, rozwój musi być naturalny

W rankingu „Indeks Millennium 2019 – Potencjał Innowacyjności Regionów” województwo podlaskie zajęło 13. miejsce, utrzymując tym samym identyczną pozycję jak w roku ubiegłym. Jest to autorskie badanie, opracowane przez Bank Millennium z wykorzystaniem ostatnich dostępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego i bazy Pont Info. Wyniki powstały z sumowania pięciu kategorii, które według ekspertów banku w największym stopniu wpływają na potencjał innowacyjności regionów. Są to: wydajność pracy, wydatki na badania i rozwój (B+R), liczba studentów, liczba pracujących w B+R i liczba wydanych patentów. Pozycję naszego województwa komentuje Marek Dźwigaj (na zdjęciu), wiceprezes Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego, w rozmowie z Piotrem Walczakiem.

Piotr Walczak, Dzień Dobry Białystok: 13. miejsce furory nie robi…

Marek Dźwigaj, PFRR: Trzynaste miejsce w kraju nie jest żadnym zaskoczeniem. Innowacyjność jest ściśle związana z siłą gospodarki, a podlaskie, w ostatnich latach, pod tym względem było na 12 – 13 miejscu.

Poza tym, innowacyjność to pojęcie bardzo pojemne i nieostre, co widać po doborze kryteriów w rankingu. Innowacyjność trudno jest obiektywnie zmierzyć na poziomie makroekonomicznym. Jest to raczej forma wrażenia, odbioru oferty poszczególnych gospodarek. Co nie znaczy, że różne wskaźniki, takie jak nakłady na badania i rozwój, liczba patentów, poziom edukacji, nie są ściśle powiązane z poziomem rozwoju gospodarczego. Oczywiście są. Natomiast gospodarka jest na tyle złożonym i zróżnicowanym systemem, że wpływ tzw. innowacyjności na efektywność gospodarki może być różny, w zależności od struktury gospodarki, jakości prac badawczych, ich związku z realnymi potrzebami rynku itd.

Proszę wyjaśnić, czym właściwie jest ta cała innowacyjność.

– Zacznijmy od konkurencyjności. To pojęcie wydaje się bardziej intuicyjne. Jeżeli jestem przedsiębiorcą i oferują swój produkt lub usługę na rynku, to fakt, że klient wybierze moją ofertę, a nie ofertę konkurencyjnej firmy, wynika z mojej wyższej konkurencyjności. Konkurencyjność można mierzyć np. wielkością sprzedaży, udziałem w rynku, ale także wielkością marży.

Przedsiębiorcy, żeby sprzedawać i zarabiać, muszą być więc konkurencyjni. I tu pojawia się innowacyjność. Zadaniem innowacyjności jest zbudowanie przewagi konkurencyjnej nad innymi oferentami. Przedsiębiorcy są zmuszeni, żeby wymyślać nowe produkty i usługi, dodawać coraz to nowe funkcjonalności swoich produktów, poprawiać ich jakość, ulepszać proces produkcyjny, żeby był bardziej efektywny etc.

Nie bez przyczyny użyłem sformułowania, że przedsiębiorcy są „zmuszeni” do działań innowacyjnych. Moim zdaniem innowacyjność jest raczej konsekwencją wzrostu konkurencyjności, a nie odwrotnie. Innowacyjność to przecież dodatkowe koszty, inwestycje, duża niepewność rezultatu.

Przedsiębiorcy co do zasady działają racjonalnie i starają się unikać ryzyka. Jeżeli mogą konkurować np. niższymi kosztami pracy, dostępem do tańszego surowca itd., to tak czynią do czasu, kiedy te przewagi się nie wyczerpią. Poza tym na rynku zawsze się znajdzie ktoś, komu uda się wprowadzić do oferty coś nowego – innowacyjnego. I reszta chcąc nie chcąc, musi „gonić”. Część przedsiębiorców, nauczona doświadczeniem, zamiast czekać na taką sytuację, sama zawczasu próbuje coś wymyślić, poprawić, usprawnić.

Jaki, pana zdaniem, potencjał innowacyjności drzemie w województwie podlaskim?

– W województwie podlaskim względnie dużo osób pracuje w sektorze rolnym, a w przemyśle dominują przedsiębiorstwa z dziedzin tzw. niskiej  i średnio niskiej techniki, np. produkcja artykułów spożywczych, produkcja wyrobów z drewna i mebli, produkcja metalowych wyrobów gotowych oraz w mniejszym stopniu średnio wysokiej, tj. produkcja maszyn i urządzeń oraz sprzętu transportowego. W tych branżach prowadzi się względnie mniej prac badawczo – rozwojowych niż w sektorach wysokiej techniki, jak np. przemysł elektroniczny czy farmaceutyczny.

Stąd niektóre wskaźniki innowacyjności, przynajmniej w ciągu najbliższych lat, zawsze będą niższe niż w konkurencyjnych regionach. Ale taki nasz urok i nie da się ot tak, w krótkim czasie, zmienić utrwalonej struktury gospodarki.

Natomiast, bez względu na to, powinniśmy koncentrować się na wzroście konkurencyjności i efektywności podlaskich firm, wykorzystywać wszystkie dostępne przewagi konkurencyjne, w tym kosztowe, absorbować z zewnątrz i wykorzystywać nowe technologie, a innowacyjność naszej gospodarki będzie wzrastać.

W naszym regionie, owszem, mamy firmy innowacyjne, posiadające swoje centra badawcze. Ale czy nie jest tak, że to tylko kilka perełek i dlatego właśnie region w rankingach zostaje z tyłu?

– Tak dokładnie jest. W województwie podlaskim jest wiele nowoczesnych firm, posiadających własne zaplecze badawcze, bardzo dobrze zarządzanych, oferujących innowacyjne produkty na cały świat. Niestety w innych regionach jest takich firm względnie więcej. Nawet jeżeli popatrzymy na statystyki, to w Podlaskiem na jeden kilometr kwadratowy przypada trzy razy mniej firm niż średnio w kraju, przeciętna podlaska firma zatrudnia 20 proc. mniej pracowników i ma blisko 30 proc. niższe obroty. A rankingi wynikają ze statystyk.

Porozmawiajmy jeszcze o pieniądzach. Interwencja publiczna, środki unijne przeznaczane na innowacyjność – wiele polskich przedsiębiorstw wybiło się dzięki takiej pomocy.

– Niektórzy mówią, że nie powinniśmy importować technologii, że powinniśmy się koncentrować na wymyślaniu własnej. Na ten cel między innymi kierowane są ogromne środki publiczne. Moim zdaniem często jest to polityka błędna. Jeżeli za duże środki zostaną skierowane na niepodatny, nieprzygotowany grunt, to zostaną zmarnowane.

Interwencja publiczna musi być dopasowana do danego obszaru, jego charakterystyki, poziomu rozwoju gospodarczego i realnych potrzeb. Nie musimy od razu budować statków kosmicznych i wynajdować leku na raka. Nie ma nic złego w produkcji przyczep rolniczych, czy maści na komary. Rozwój musi być naturalny, a przede wszystkim powiązany z realiami rynkowymi.

Proszę spojrzeć na Chiny, które przez dziesięciolecia były obiektem kpin odnoszących się do jakości i nowoczesności chińskich wyrobów. Ale przez ten czas Chiny zdobyły ogromne rynki zbytu, pozyskały wszelkie możliwe technologie, know-how, zgromadziły ogromne zasoby kapitałowe i teraz walczą o tytuł światowego lidera innowacyjności.

Dziękuję za rozmowę.


Źródło: https://ddb24.pl/artykul/marek-dzwigaj-nie-musimy/776857