Koronawirus – wzrośnie inflacja i spadnie PKB. Kto w Podlaskiem straci, a kto może zyskać?

Koronawirus z Chin, wywołujący chorobę o nazwie COVID-19, dotarł na wszystkie kontynenty, oprócz niezamieszkałej Antarktydy. Pierwsze przypadki zarażonych odnotowano również w Polsce. Nie ma wątpliwości, że epidemia będzie miała ogromny wpływ na światową gospodarkę. Wystarczy przypomnieć, że miejscem, gdzie wszystko się zaczęło, było miasto Wuhan – jeden z największych ośrodków gospodarczych współczesnych Chin z dużym udziałem kapitału wielkich korporacji. W związku z tym zamknięto wiele fabryk produkujących i wysyłających wyroby do wielu krajów. Momentalnie spadły też ceny ropy naftowej, przez zmniejszenie popytu na nią. Czy koronawirus SARS-Cov-2 odbije się także czkawką naszym, podlaskim przedsiębiorcom?

Według Andrzeja Parafiniuka, prezesa Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego, koronawirus ma wpływ na gospodarkę światową, a skoro tak, to przechodzi na kolejne poziomy: kraju czy regionu.

Świat, no może głównie Europa, drży przed recesją od mniej więcej dwóch lat, ale ciągle dawał sobie radę – mówi ekspert. – Dziś już nie. Wystarczy spojrzeć na spadki na giełdach całego świata. Skoro druga co do wielkości gospodarka światowa zamyka całe miasta w domach, a jedno miasto w Chinach to czasami całe państwo w UE, to w końcu hamulce nie wytrzymują.

Zdaniem naszego rozmówcy epidemia koronawirusa przełoży się w Polsce na nasz produkt krajowy brutto i inflację w sensie ogólnym.

Jeśli zgodzimy się z opinią niektórych ekonomistów, że rozwój naszej gospodarki w ostatnich latach bardziej opierał się o eksport niż konsumpcję wewnętrzną, to recesja gospodarek europejskich, a to do nich najwięcej eksportujemy, wywierać będzie ogromny wpływ na nasze PKB – tłumaczy. – Ogromnie ważne wydaje się zagrożenie zatrzymania, przerwania łańcuchów dostaw. Wiele firm produkcyjnych opiera się dziś na surowcach lub półproduktach z Chin. Ich brak może zatrzymać funkcjonowanie tych przedsiębiorstw. Dalsze konsekwencje ostatecznie dotknąć mogą każdego z nas.

Te wszystkie zagrożenia dotykają naszej regionalnej gospodarki. Parafiniuk stwierdza, że ucierpieć w pierwszej fazie mogą przedsiębiorstwa produkcyjne – z powodu braku dostaw wspomnianych surowców i półproduktów lub konieczności zamykania zakładów. Z tym że mogą takie zaległości nadrobić.

Gorzej mogą mieć firmy z branży turystycznej, gastronomicznej, rozrywkowej i generalnie usługowej – klient, który nie skorzysta dziś z ich usług, nie skorzysta z niej za kilka miesięcy dwa razy. Mówiąc najbardziej obrazowo – nie pójdzie dwa razy jednego dnia np. do fryzjera.

Zresztą, już teraz widać pierwsze wpływy wirusa na nasz podlaski rynek – stwierdza szef PFRR. – Zaplanowane na kwiecień największe targi przemysłowe świata – Hannover Messe 2020 – zostały przełożone na lipiec. Ta decyzja interesuje nas szczególnie, ponieważ do Hanoweru wybieramy się z podlaskimi firmami w ramach misji handlowej organizowanej wspólnie z Klastrem Obróbki Metali. W związku ze zmianą terminu targów na lipiec, co oczywiste, przesuwamy też termin wyjazdu. Firmy, które zapisały się na wyjazd zareagowały na tę zmianę ze zrozumieniem, ale też i z pewnego rodzaju ulgą. Zmiana terminu jest też szansą dla podlaskich firm, którym wcześniejsza data nie pasowała. Warto wykorzystać okazję i dołączyć do zgłoszonych już uczestników. Zwłaszcza, że wiele firm zagranicznych poszukuje pilnie nowych partnerów biznesowych, którzy zastąpią dostawców z Chin.

W kontekście rozprzestrzeniającego się koronawirusa Parafiniuk przekonuje, że dla gospodarki możliwe scenariusze są najróżniejsze, a mówić o ich realności to tak, jak mieć zdolność do przewidywania przyszłości. Bez względu na skalę rozwoju problemu koronawirusa z pewnością tak silne zawirowania gospodarcze, nawet te już obserwowane, spowodują zmianę wielu postaw i strategii gospodarczych i biznesowych pod kątem przyszłości.

Nastąpi też zapewne wiele przetasowań właścicielskich. Gospodarki i przedsiębiorstwa słabsze kapitałowo, a niestety do takich chyba należy nasza gospodarka, mogą być łatwo wyparte z ich rynków przez tych silniejszych konkurentów, których stać kapitałowo na dłuższe nie robienie niczego. Tu bardzo ważna może się okazać interwencja państwa – przekonuje.

I dodaje, że jesteśmy w stanie zminimalizować skutki gospodarcze. W tym celu warto podejmować działania na każdym poziomie: zaczynając od skali krajowej, instytucje państwa muszą być gotowe na zastosowanie różnych instrumentów – czy to w obszarze kosztu pieniądza (stopy procentowe), czy ulg podatkowych, czy też możliwości opóźniania regulowania zobowiązań budżetowych przez przedsiębiorców.

Firmy, pracodawcy muszą już dziś przewidywać odpowiednie rozwiązania finansowe, logistyczne i organizacyjne jako reakcję na różne scenariusze. Dotyczy to zarówno ich obecności na konkretnych rynkach, relacji z partnerami biznesowymi, wewnętrznej kultury i organizacji pracy, jak i relacji z pracownikami. Ale również pracownicy powinny potraktować tę sytuację ze zrozumieniem dla problemów pracodawców. Pamiętajmy, że ewentualna epidemia gospodarcza dotyczy nas wszystkich – podkreśla Andrzej Parafiniuk.

Wspomina przy tym stare giełdowe przysłowie Nathaniela Rotschilda: „kupuj, gdy krew się leje”.

Ekspert podpowiada, by Ci, którzy mają większą moc i cierpliwość finansową, rozważali wchodzenie i przejmowanie nowych rynków praz inwestowanie w swój przyszły rozwój.


Źródło: https://ddb24.pl/artykul/koronawirus–wzrosnie/935278