Branża meblarska. Najpierw dramat, potem odbicie, dziś nadal niepewność

Zamykanie gospodarek kolejnych państw, przerwane łańcuchy dostaw, lockdown w Polsce – to wszystko dało się we znaki każdej branży, która swoje produkty sprzedaje poza granicami kraju. Eksporterzy oberwali mocno i konieczna była weryfikacja planów i założeń biznesowych na ten rok. Jedną z kluczowych gałęzi polskiej gospodarki jest branża meblarska, która miała udany 2019 i mocne wejście w 2020. I nagle nadszedł COVID-19. Jak radzą sobie producenci mebli? Sytuację analizuje Magdalena Maksimowicz z Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego.

W mijającym roku 2020 powiedzenie, że „pewna w życiu jest tylko zmiana”, wyjątkowo się sprawdza. Również w branży meblarskiej, jednej z kluczowych gałęzi polskiego eksportu, po bardzo dobrym roku 2019 i mocnym otwarciu 2020 r. optymistyczne prognozy należało zweryfikować i dostosować się do niestabilnej rzeczywistości związanej z pandemią koronawirusa – mówi Magdalena Maksimowicz.

Jak wyjaśnia, branża meblarska w Polsce to obecnie ok 27 tys. przedsiębiorstw, zatrudniających 165 tys. pracowników. Jest to więc ogromny segment gospodarki, na który nagłe tąpnięcia mogą mieć znaczący wpływ. Według Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli skalę utraty obrotów w najtrudniejszym okresie, od marca do maja, oszacowano na 4 mld zł. Przeciętne zatrudnienie w branży ograniczono ze 164 tys. do 153 tys. etatów – głównie poprzez ograniczanie czasu pracy. Około cztery tysiące osób trwale straciło pracę. Dane firmy B+R Studio Analizy Rynku Meblarskiego pokazują, że większość przedsiębiorstw meblowych zaczęła informować o bardzo głębokim spadku zamówień, w granicach od 70 do 90 proc. Dramatycznie wyglądała sprawa zatorów płatniczych: wielu odbiorców z dnia na dzień wstrzymało płatności za już zrealizowane zamówienia. Po pierwszym lockdownie i spadku konsumpcji latem nastąpiło spore odbicie.

Tymczasem w chwili obecnej sklepy meblowe o powierzchni 2000 mkw. zostały zamknięte z dnia na dzień. Pojawiają się informacje, że jednak zostaną otwarte. Brak stabilności zmusza przedsiębiorstwa do szukania innych dróg rozwoju, nowych segmentów rynku i dywersyfikacji – tłumaczy ekspertka Podlaskiej Fundacji Rozwoju Regionalnego.

Madalena Maksimowicz podaje, że rynek meblarski w Polsce wygenerował w 2019 r. przychody w wysokości ponad 6,0 mld euro. Według Eurostatu na początku 2020 roku Polska znajdowała na się na trzecim miejscu wśród światowych eksporterów mebli, od 2019 awansowała z czwartej pozycji. Eksport branży meblarskiej z Polski w latach 2015 – 2019 wzrósł o 33,4 proc. z poziomu 9,8 mld do 13,1 mld euro, a import o 58,5 proc. z poziomu 2,2 mld do 3,6 mld euro. W przypadku kategorii mebli do siedzenia (wraz z przekształcaniem do spania ich części) zajmujemy drugie, po Chinach, miejsce z udziałem w rynku 43,5 proc. Przez ostatnie pięć lat branża rosła o ok. 6 – 8 punktów procentowych każdego roku. Rok 2020 zmienił rzeczywistość.

Eksport to przede wszystkim rynki europejskie: Niemcy, Wielka Brytania, Francja czy słoneczna Italia. Należy nadmienić, że Włochy również są producentem mebli o dużym znaczeniu na rynkach międzynarodowych, a jesteśmy w stanie konkurować z lokalnymi producentami. W 2019 r. mieszkaniec Europy wydał na meble średnio 404,2 euro. Szacuje się, że pandemia spowoduje spory spadek, natomiast do 2023 r. prognozowany jest wzrost tej kwoty do poziomu 427,9 euro. Pierwszą pozycję w Europie pod względem środków per capita przeznaczanych na zakup mebli zajmują mieszkańcy Szwajcarii – 1 360,5 euro – informuje Magdalena Maksimowicz.

Polscy eksporterzy nie zatrzymują się jednak na Europie – w chwili obecnej eksplorują m.in. rynek USA, który ma ogromny potencjał i jest w tej chwili największym rynkiem dla branży meblarskiej na świecie. W 2019 r. wygenerowali oni przychody w wysokości 230,0 mld euro (18,3 proc. wartości światowej sprzedaży). Prognozowany jest wzrost tej wartości – wg danych Biura Strategii i Analiz Międzynarodowych PKO BP – do poziomu 234,0 mld euro. w 2023 r., czyli poziomu praktycznie zbliżonego do tego sprzed pandemii. Krajem, który odnotuje wg szacunków najwyższy, bo o 32,2 proc. wzrost do 2023 r., są Chiny. To właśnie tam branżą meblarska będzie rozwijać się najbardziej dynamicznie.

A jak wygląda eksport polskich firm w praktyce?

Większość mebli trafia na eksport pod obcymi markami, część producentów tworzy odrębne marki eksportowe, ale jest też sporo przedsiębiorstw, które wyrobiły sobie odpowiednią renomę i są znane na świecie. Jak wskazują statystyki, eksportujemy przede wszystkim meble wypoczynkowe: fotele, sofy, kanapy, narożniki. Produkujemy też dużo mebli skrzyniowych do salonów. Sztandarowym produktem są natomiast meble tapicerowane. Do niedawna konkurowaliśmy niższą ceną przy zachowaniu dobrej jakości. Tymczasem obserwuje się ostatnio wzrost jakości wzornictwa do poziomu światowego, przy zachowaniu relatywnie korzystniejszych cen. Jednocześnie wraz ze wzrostem świadomości konsumentów zaczyna rozwijać się trend ecodesignu, na który popyt mimo pandemii rośnie – wyjaśnia Magdalena Maksimowicz.

W obliczu pandemii część przedsiębiorstw zdecydowała się na wzmocnienie kanału sprzedaży online – zmieniła strategie marketingowe i podjęła kroki dla ulepszenia narzędzi internetowych. Inne firmy stawiają na dywersyfikację rozszerzając asortyment lub dostosowując się do sytuacji – jak wiele firm również meblarskie zaczęły szyć maseczki czy oferować przesłony z tworzyw sztucznych. Zdaniem ekspertki PFRR sporo przedsiębiorstw upatruje jednak szans w eksporcie i słusznie, bo wedle prognoz m.in. PKO BP ocenia się, że to przyszłościowy kierunek rozwoju. Branża producentów mebli, podobnie jak zrobiły to już inne sektory, powinna nastawić się na sprzedaż elektroniczną. Obecna sytuacja dla wielu przedsiębiorstw może stać się szansą na wejście na nowe, niedostępne dotąd rynki. To stworzy potrzebę nawiązania nowych kontaktów i dotarcia z ofertą do kolejnych odbiorców.


Artykuł ukazał się również na stornie: https://ddb24.pl/artykul/branza-meblarska-najpierw/1112894